poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Prolog


kuźwa, wybaczcie, że to takie marne >.> mam nadzieję, że zaciekawi Was to chociaż trochę ;) i jak będą jakieś błędy - krzyczeć.


Prolog.

Przedmieścia Londynu, rok 1995.

                Burzliwa noc. Mocny wiatr kołysał potężnymi drzewami. Grzmoty, błyski, deszcz. Większość rodzin spokojnie spała w swoich domach. Jednak nie ta. Dla tej jednej rodziny ta noc nie była spokojna. Była szalona, dużo się działo, za dużo. Przerażona matka z trójką równie przerażonych dzieci stała na środku niewielkiego salonu. Była roztargniona, nie wiedziała, co robić.
                - Idźcie! Już! – nakazał wysoki mężczyzna. Ojciec.
                - Ale co z tobą?! Nie mogę cię tu zostawić!
                - Poradzę sobie! Zabierz dzieci, daleko stąd. Musicie być bezpieczni. Weź najważniejsze rzeczy. Szybko, zaraz zrobi się tu naprawdę nieciekawie!
Mimo iż nie podobało jej się to, kobieta wykonała pospiesznie, co jej nakazał. Spakowała parę ubrań, trochę jedzenia, apteczkę, jakiś notatnik, do tego niewielkie pudełko i jedną, wielką książkę. Dzieci przyglądały się całej sytuacji. Najstarszy z nich, pięcioletni chłopiec zapytał przyciszonym:
                - Co się dzieje?
Ojciec spojrzał na niego.
                - Jest za wcześnie, by ci powiedzieć. Jesteś zbyt młody. Jednak kiedyś, dowiesz się o wszystkim. We właściwym czasie – uśmiechnął się do niego, jakby nic się nie działo, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. – Teraz musicie iść z mamą. Ale pamiętaj – kucnął przy nim, patrząc mu w oczy. – Na razie będziesz jedynym facetem. Zajmij się nimi, dobrze? – Mrugnął porozumiewawczo okiem.
                - A ty? – chłopiec nie ustępował. Nie rozumiał, czemu muszą iść. Co z tatą? Czemu nie idzie z nami?
                - Nie martwcie się mną. Niedługo będę z Wami – spojrzał na dwie dziewczynki. Bliźniaczki, dwa lata młodsze od chłopca. Jedna nieco wyższa od drugiej, ale to była jedyna różnica, nie licząc ubioru. Te same blond włosy i niebieskie oczy. Trzymały się za ręce, mocno. Ojciec wyciągnął ramiona. Jednym objął chłopca, a kiedy bliźniaczki podeszły, drugim ramieniem, objął je. Przytulił swoje dzieci do siebie. Wiedział, że te noc może się źle skończyć. Jednak nie mógł im tego powiedzieć, przecież to tylko małe dzieci…
                - Kocham Was, pamiętajcie o tym. Mamę też kocham – w tym momencie spojrzał na wchodzącą z powrotem do salonu kobietę. Wstał, objął teraz swoją żonę i pocałował czule. – Słyszysz? Kocham Cię – powtórzył.
                - Mówisz, jakby to było nasze ostatnie spotkanie… - zaśmiała się nerwowo, nie dopuszczając do siebie myśli, że tak przecież może być. Wiedziała, co nadchodzi. A raczej kto…
                Nagle ktoś zaczął energicznie pukać w drzwi.
                - Stójcie tu.
Mężczyzna podszedł do drzwi. Powoli, jakby z wahaniem spojrzał przez judasza. Westchnął przeciągle, z ulgą, gdy rozpoznał swoją siostrę. Otworzył drzwi, rozglądając się chwilę na boki, po czym wpuścił ją.
                - Wreszcie.  Musicie iść, teraz już naprawdę – potężny grzmot przerwał jego wypowiedź. Dziewczynki przybliżyły się jeszcze bardziej do siebie, przerażone. Chłopiec, widząc to, podszedł do nich i położył każdej dłoń na ramieniu. – On się zbliża. I bynajmniej nie jest sam.
                - Wiem, wiem – jego siostra, przywołała do siebie dzieci i kiwnęła głową na kobietę. Jednak nie dane było im szybko wyjść…
                Okno roztrzaskało się na małe kawałeczki. Wszystkie głowy odwróciły się w tamtą stronę.
                - Idźcie!
Pomieszczenie przeszył szyderczy śmiech.
                - Jakie to wzruszające, głowa rodziny chce uratować bliskie osoby…
                - Czego chcesz?! – mężczyzna wyprostował się, patrząc na ciemną postać przed nimi. Starał się jakby samym sobą zasłaniać kobiety i dzieci.
                - Sam dobrze wiesz, czego, Oreiro – syknął tamten.
                - A ty dobrze wiesz, że tego nie dostaniesz.
                - Jeśli nie chcesz tego załatwić pokojowo, to cóż, będę musiał siłą to zabrać… Nie pozostawiasz mi innego wyboru – coraz bardziej rozwścieczona ciemna postać zaczęła postępować do przodu.
                - BIEGIEM! – ryknął ojciec, a osoby za nim rzuciły się do wyjścia. Z wyjątkiem jednej. Jego żony, która właśnie stanęła pewnie obok niego.
                - Nie zostawię cię. Nie na pastwę tego… czegoś – skrzywiła się.
                - Oh, poczułem się urażony! – udawał poruszonego ich wróg.
                - Ale… ale dzieci.
                - Laura się nimi zajmie. Potem je odnajdziemy.
Szyderczy śmiech znowu zabrzmiał.               
                - Ah, te ludzkie marzenia… One są cudowne, wiecie? A ludzka nadzieja jaka jest piękna?! Podobno nigdy nie gaśnie! Tutaj mam żywy przykład. Jeszcze żywy…

                Tej rozmowy nie dane było już usłyszeć dzieciom i owej Laury, która szybko zasiadła za kierownicą swojego jeepa, krzycząc, żeby dzieci szybko wsiadały, po czym odjechała z piskiem opon. Wiedziała, że będą za nimi podążać, więc nie zdziwiła się, widząc za sobą trzech potężnych mężczyzn biegnących z nienaturalną prędkością.
                - Nie uda się wam mnie dogonić… Nawet nie róbcie sobie nadziei na to – mruknęła pod nosem do siebie, przyspieszając. Po parunastu minutach i szybciej, niezbyt bezpiecznej jazdy zgubiła ich. Nie było łatwo, to prawda, jednak… Udało się. Kobieta westchnęła z ulgą. Chwilę później zatrzymała się na poboczu i spojrzała na dzieci siedzące z tyłu.
                - Już dobrze – uśmiechnęła się pocieszająco. – Teraz już wszystko jest dobrze… - przeniosła wzrok z nich na tylną szybę, zapatrując się w dal, jakby chciała dojrzeć dom, który zostawiła za sobą. Sama do końca nie wierzyła własnym słowom…

 ___________

i tak na koniec, jeszcze dorzucę: nazwisko Oreiro nie jest tu przypadkowe i bynajmniej nie wzięło się od Natalii Oreiro. Przynajmniej dla mnie, bo kiedy Gagu wyskoczyła mi kiedyś, że mamy w tej zabawie tak na nazwisko, to ja wtedy nawet nie wiedziałam, że istnieje osoba z takim nazwiskiem. A imię Laura jest tu dlatego, bo Gagu tak nazwała naszą ciocię ; )

4 komentarze:

  1. Wszystko co chciałam skomentować zawarłaś we wstępie XD w każdym razie ten prolog przypomina mi troche Harry'go Pottera xd Ogólnie to podoba mi się jak na początek :) Ale to tło to serio ogarnij, bo strasznie źle się czyta, musiałam tekst zaznaczać :D
    Kaś

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli to będzie o jakiś ludkach paranormalnych to chyba odpadam xd Nie moja tematyka, ajm sory :c ale zmień czcionkę albo tło, bo przez te liście ciężko się czyta :D DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe to jest! Jeśli będziesz systematycznie dodawać itd, to będzie naprawdę świetnie :)
    - M

    OdpowiedzUsuń
  4. w 100% zgadzam się z Karolą ;d ja też się w takich tematach nie odnajduję, a czyta się ciężko, musiałam wszystko z zaznaczeniem czytać :D ale moim zdaniem jest fajnie napisane i powinno się podobać :D i to pierwsze zdaniem na początku ma mi zniknąć!!!!!!!! obiecałaś, że nie bd krytykować xd / g

    OdpowiedzUsuń